Islandia – prawdziwe islandzkie jedzenie? | Ready for Boarding
Islandia

Islandia – prawdziwe islandzkie jedzenie?

Klausturkaffi - bufet z islandzkim jedzeniem


Komentarze

  • nati

    Hej, a nabiał i mleko w Islandii są krowie czy owcze? Czytałam, że tam głównie hoduje się owcea, że nie mogę jeść nabiału krowiego to dla mnie ważne przed wyjazdem :)

    • Hej!
      Hmm… dobre pytanie :) Nie jesteśmy miłośnikami nabiału i nie zwracaliśmy na to zbytnio uwagi. Zajadaliśmy się Skyrem, który robiony jest z mleka krowiego (a to sztandarowy produkt Islandzki). Tak, z krów żyjących na Islandii :)

  • W Klausturkafi byłem nie raz – mieszkałem w okolicy, ale wpadałem tam na kawę i ciasto, niestety nigdy na lunch. A jak smakowały islandzkie pulpety z renifera? Nie miałem okazji spróbować. W Norwegii wielokrotnie jadłem gulasz z renifera, z dodatkiem brązowego sera (brunost) i był rewelacyjny. Pozdrowienia z Islandii!

    • No cóż, pulpety jak pulpety ;) Trochę podobne do dzika, ale takie smaczniejsze naszym zdaniem. Choć może to też po prostu kwestia dobrego sosu i podania? :>

  • No tak, z piwem kiepskawo, ale zawsze warto spróbować lokalnych trunków choć raz :)

    • To z marketu – zgadzam się, lepiej sobie darować. Ale piwo z vinbudy (Vinbudin) jest bardzo dobre. Mają kilka naprawdę świetnych piw rzemieślniczych – m.in. Einstok, Leifur Nordic Saison. Jak ktoś chce spróbować czegoś lokalnego, to polecam zwłaszcza to ostatnie – z dodatkiem tymianku arktycznego. Rewelacja :)

  • M.Rainy

    Czy dobrze poznaje, że na jednym ze zdjęć widnieje knajpka z Vik? :) Jedliśmy tam z dwa rady podczas wyprawy na Islandię. Dobre zupy i ryby, oraz chleb do syta robił swoje :)

    • Dobrze poznajesz! De facto była to jedyna czynna knajpa gdy my tam byliśmy, i to z mega kolejką :) Jedzenie dobre, pieczywo ekstra :)

  • Ryszard Skałba

    Hakarl :) Tylko uwaga, jedzie na 15 metrów :)
    Natomiast piwo w marketach odradzam, ma 2 procent i jest to napój do piwa nawet niepodobny. Lepiej przetrzymać prohibicję (aczkolwiek w połowie drogi nie wytrzymaliśmy i był Viking w jakiejś knajpce – w przeliczeniu 25 zł pół litra) i na promie w drodze powrotnej nadrobić zaległości i się nawodnić. :)