Książki i ebooki podróżnicze

Chiny

Chiny z niemowlakiem – czyli wszechobecny zachwyt

Pekin, Chiny


Komentarze

Komentarze: (4)
  1. Anna pisze:

    Witam. Piszę ponieważ zastanawiam się nad tygodniowym wyjazdem do Chin z 6 miesięcznym dzieckiem (w chwili wyjazdu Tola będzie rozpoczynała 6 miesiąc życia).
    Od paru tygodni biję się z myślami czy to rozsądne.. Dlatego piszę z prośbą o radę – jechać, nie jechać… Problem jest taki, że T jeszcze nie siedzi samodzielnie więc nosidło odpada, mamy chustę lecz trudno bedzie całymi dniami nosić ją wchuście.
    Czy mogę prosić o informację jak przedstawia się sprawa z wózkiem? Musielbyśmy brać go jako bagaż rejestrowany? Mamy gondolę bugaboo, która całkiem sprytnie się składa lecz nie aż tak sprytnie jak wózki parasolki. Lot jest z przesiadka więc boję się czy nie będzie problemu z tym wózkiem..
    Jak wyglądają noclegi w Chinach? Czy znajdziemy coś w sensownej cenie lecąc z dzieckiem? I jak wygląda tam opieka zdrowotna? Co gdyby Mała zachorowała?
    Jeżeli czas pozwoli to uprzejmie prosze o jakieś rady…
    Pozdrawiam
    Ania

    1. Cześć! Od razu powiem, że nie podejmę za Was tej decyzji, ale może uda mi się rozwiać pewne wątpliwości. Nasza córka zaczynała w Chinach 8. miesiąc i szczerze mówiąc dopiero w Chinach porządnie, samodzielnie usiadła (zaczęła też wstawać i czworaczkować od razu, podczas wyjazdu).
      Kilka dni się zastanawialiśmy, konsultowałam się z lekarzami i wszyscy dali zielone światło. Sam Pekin i okolica nie wymaga żadnych szczepień, nie ma groźniejszych, egzotycznych chorób, jest względnie czysto. Pytanie czy chcecie jeździć po całych Chinach? Bo jeśli w inne rejony to warto to skonsultować.
      Jeśli chodzi o wózek to bierzecie go dodatkowo (nie w ramach bagażu rejestrowanego) i większość linii zabiera wózek dopiero przy wejściu do samolotu (nawet jak będą chcieli wziąc Wam wózek przy nadaniu bagażu, to powiedzcie, że przekażecie obsłudze przy wsiadaniu). Jeśli chodzi o wydanie na przesiadce, to potencjalnie powinni wydać, ale słyszałam historię, że wózek od razu został przekazany na dalszy lot. Warto tego dopilnować, powtórzyć stewardessie i powinien na Was czekać jak będziecie wysiadać.
      Hoteli jest do wyboru, do koloru – zależy od Waszego budżetu i wymagań :) Na pewno warto z wyprzedzeniem się rozejrzeć. Próbowaliśmy wielu noclegów, w niektórych warunki super, w innych troche mniej, ale było czysto, bez robali. Szczerze mówiąc, gdybym leciała z takim maluchem to postawiłabym na jakieś sieciówki, a nie tradycyjne zakwaterowanie (np. w hutongach), bo w tych drugich są cieńsze drzwi, okna, są szpary przez które wlatuje powietrze, jest ciasno itp. Tak z naszego doświadczenia ;)
      Co do opieki zdrowotnej, na szczęście nie mieliśmy okazji się przekonać, ale… w samej aptece można próbować sie dogadać, pomagają, doradzają, są leki dla dzieci. Co do lekarzy, szpitali – wiadomo, im większe miasto tym lepsza opieka.
      W gruncie rzeczy dużo sprowadza się do tego gdzie chcecie jechać i co robić. Dodam tylko jeszcze, że z dużym wózkiem może być problem przemieszczać się na miejscu – Chińczycy nie używają prawie w ogóle wózków, a jeśli już, to małe, składane i nie ma co liczyć na udogodnienia. Z gondolą może być problem zmieścić się w metrze, autobusie, często trzeba nosić wózek po schodach, są wąskie chodniki. O to bym się chyba najbardziej martwiła, chociaż nawet na Wielkim Murze widzieliśmy rodzinę z olbrzymią spacerówką i do tej pory się zastanawiam jak się tam dostali :) widać dla chcącego nic trudniego.
      Kończę wywód… gdybyś miała jakieś pytania to pisz śmiało, postaram się pomóc i daj znać jaką podejmiecie decyzję :)
      Pozdrowienia!

  2. Magda Zbieraj pisze:

    Super wpis :). My też nie wyobrażamy sobie dłuższych i dalekich podróży bez córki, chociaż tak po cichutku powiem, że wyskoczyłabym na weekend gdzieś zupełnie sama – haha :). Widzę, że Oliwia była lokalną celebrytką, zdjęcie w ZOO mega! Ale fakt, takie zainteresowanie może trochę męczyć.

    1. no urodzona gwiazda ;) ale masz rację, na dłuższą metę było to męczące, chociaż staraliśmy się zachować spokój i nie wyjść na furiatów.
      oj przydałby się taki weekend, ale obawiam się, że już w sobotę rano byśmy zatęskniły ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *