Książki i ebooki podróżnicze

Chiny

Xi’an – Terakotowa Armia (jak zwiedzać, co zobaczyć?)

Armia Terakotowa, Xi'an, Chiny


Komentarze

Komentarze: (7)
  1. Justyna Szajner pisze:

    Cześć, czy autobusy w kierunku Terakotowej Armii odjeżdżają z określoną częstotliwością? Jak z powrotem? Bilet można kupić od razu w obie strony? Z góry dzięki za podpowiedzi :)

    1. Cześć,
      Tego niestety nie wiemy. Gdy my jechaliśmy zawsze jakiś autobus czekał na odjeżdżających. Bilety kupuje się w autobusie. Nie u kierowcy. W trakcie drogi chodzi “konduktor” i zbiera opłaty :)

    2. Justyna Szajner pisze:

      Dzięki, czyli w tzw “ciemno” można uderzać. Pewnie raczej wczesnym rankiem, żeby na spokojnie zwiedzić to cudo…

    3. Dokładnie tak :)
      Udanej wyprawy!

    4. Artur Ruban pisze:

      Autobusy odjeżdżają na zasadzie jak się zapełnią. A z tym akurat nie będzie problemu :) My skorzystaliśmy akurat z tych “złych” (z opisu ;) ). Ale lekko wcześniej pobłądziliśmy bo wysiedliśmy z metra linii nr 4 stację dalej (to znaczy niby widnieje na linii właściwa stacja, ale albo jest jeszcze w budowie albo po prostu wtedy była zamknięta-linię tą niedawno musieli otworzyć), potem lekko pobłądziliśmy i potem trafiając na dworzec autobusowy trafiliśmy prosto w “objęcia” naganiającej kobitki. Jak dobrze pamiętam to bilet w jedną stronę to wydatek 12 lub 13 CNY. Po drodze wsiada konduktorka i zbiera kasę. Tak samo jest z powrotem.

  2. Monika pisze:

    A my mieliśmy zupełnie odwrotną ocenę. Żebym nie została źle zrozumiana, wyjasnię na początku, że doceniam dzieło jakim jest Terakotowa Armia, to jak każdy z wojowników został dokładnie wykonany a podziw jeszcze większy budzi informacja, że ponoć każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych. Tym, co się nam nie podobało był właśnie sposób oglądania. To, że stoi sie od wojowników tak bardzo daleko (szczególnie w tej największej hali). Terakotowa Armia jest w kraju, ktorego obywateli jest dużo i którzy dużo podróżują, jeśli do tego dodamy turystów z całego świata, to wychodzi mnóstwo osób które każdego dnia chcą zobaczyć Wojowników. Nie dość, że trzeba przeciskać się tłumie, to wszystko jest tak daleko, że ta niedostępność staje się irytująca. Nie uważam, że rozwiązanie jordańskie, kiedy można chodzić po starożytnym mieście i dotknać obiektów mających kilka tysięcy lat, byłoby tu dobre, ale jakiś środek może dałoby się znaleźć.
    A może na moje odczucia miała po prostu wpływ ulewa, która przemoczyła mnie tak, że suszyłam obuwie jeszcze przez następne dni, a zwiedzając kompleks z Teraktowymi wojownikami trzęsłąm się z zimna? Kto wie..

    1. Bardzo fajny komentarz, serio! :) Każdy ma prawo do swojego zdania i tak szczerze mówiąc, sądzę, że to właśnie przez pogodę masz takie odczucia. Sami nie raz tak mieliśmy, że z powodu pogody jakieś miejsce obieraliśmy gorzej niż “planowaliśmy”. Choć i od tej reguły są wyjątki :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *