Trinidad – prześliczna miejscowość, w której czas zatrzymał się w latach 50-tych.
Kolorowe budynki, brukowane drogi, dorożki (wszędzie dorożki!) i jeźdźcy na koniach – tak w kilku słowach można opisać tą miejscowość. Po co jednak ograniczać się do kilku słów, kiedy jest tyle do pokazania i zobaczenia!
- Trinidad to malownicze miasto na Kubie, które zatrzymało się w czasie lat 50-tych.
- Podróż z Hawany do Trinidadu może być wyzwaniem ze względu na brak oznakowania dróg.
- W Trinidadzie warto odwiedzić Plaza Mayor oraz spróbować lokalnych specjałów w restauracjach.
- Miasto oferuje piękne widoki oraz możliwość poznania lokalnej kultury i mieszkańców.
- Playa Ancon to popularna plaża w pobliżu Trinidadu, idealna do relaksu.
- Wieczory w Trinidadzie to czas salsy i lokalnych koncertów, które warto przeżyć.
- Trinidad jest uważane za jedno z najładniejszych miast na Kubie.
- Warto spróbować lokalnego drinka Canchanchara w jednej z tutejszych restauracji.
W tym tekście przeczytasz o:
Droga (z Hawany) do Trinidadu
Do Trinidad’u pojechaliśmy prosto z Hawany. Bez GPS (Sygic i Google nie obsługują tego rejonu), z mapą jak za dawnych czasów :) Pierwsze problemy rozpoczęły się po jakiś 5 kilometrach od naszej casy particular. Wokół Hawany jest tzw. “ring road”, który prowadzi do autostrady. Autostradą tą można dotrzeć na wschód wyspy. Z kolei aby dotrzeć do Trinidadu, trzeba odbić z autostrady przed Santa Lucia. Banał. Nie na Kubie.
Znalezienie wjazdu na autostradę graniczy z cudem. Polecamy kierować się po prostu na tunel, który prowadzi do autostrady, a nie kombinować jak koń pod górę i szukać najkrótszej drogi.
My byliśmy końmi… Kiedy już zupełnie nie potrafiliśmy się odnaleźć i krążyliśmy w kółko na jednym z wielu rond bez żadnych drogowskazów, jakiś “pomocny” Kubańczyk zatrzymał się, wsiadł do samochodu i wyprowadził nas do autostrady (czy wspominaliśmy, że ostrzegali nas na każdym kroku, aby broń boże się nie zatrzymywać w takich sytuacjach??). Byliśmy zdesperowani, więc nie protestowaliśmy zbytnio.
Jak się później okazało, owy Kubańczyk trenował judo, taekwondo czy coś takiego i był całkiem dużej postury. Co chwila powtarzał, że pomaga, że on jest nieważny, że chce nas dowieźć w najlepsze miejsce etc. Oczywiście na koniec zażądał sobie odpowiedniego haraczu “na taksówkę”… Najważniejsze, ze wreszcie wydostaliśmy się z Hawany i nic więcej nas nie obchodziło. Tak więc, przestrzegamy przed takimi osobami :)
Autostrada… tutaj to słowo nabiera nowego znaczenia ;) Na próżno szukać oznakowań, estakad, stacji benzynowych czy chociażby MOP’ów. Za to możemy liczyć na: powozy konne, rowery jadące pod prąd, zawrotki “gdzie się da”, autostopowiczów w ilościach hurtowych czy darmową szkołę jazdy slalomem (jeśli uważacie, że w Polsce są dziury w drogach, to nabierzecie nowej perspektywy).
Po drodze mijaliśmy kilka mniejszych i większych miejscowości. Zatrzymaliśmy się również na stacji aby zatankować i coś zjeść… wybór nie był zbyt duży :)
Tuż przed samym Trinidadem spotkaliśmy naszych nowych małych przyjaciół, z którymi będziemy mieli okazję spotkać się jeszcze nie raz…
Po męczącej podróży udało nam się dotrzeć do Trinidadu.
Trinidad!
Ledwo wjechaliśmy na pierwszą uliczkę Trinidadu i już nasz samochód obiegło z pół tuzina tubylców oferujących swoją pomoc. Grzecznie podziękowaliśmy i z piskiem opon uciekliśmy z tego miejsca. Po krótkim czasie udało nam się znaleźć nasza kwaterę – zdecydowanie był to najlepszy nocleg w trakcie całego pobytu.
Przemiła rodzina, bardzo pomocna, opowiedzieli nam bardzo dużo o życiu na Kubie, wyzwaniach i zmianach jakie tu zachodzą. Poznaliśmy tam młodego Kubańczyka, który ma w tym roku rozpocząć studia i zostawić rodzinne gniazdo. Niestety bez niego ciężko by było się dogadać i cokolwiek załatwić, bo cała rodzina mówiła tylko po hiszpańsku. Niemniej jednak nocleg wspominamy super, przede wszystkim pod kątem jedzenia, które było po prostu wyśmienite! :)
>>> Informację o noclegach na Kubie znajdziecie w tym wpisie.
Zwiedzanie Trinidadu
Trinidad jest małym aczkolwiek ślicznym miastem. Centralnym punktem miasta jest plac Plaza Mayor, przy który znajduje się Iglesia Parroquial de la Santisima Trinidad. Jak to już na centralne punkty miast na Kubie przystało i tutaj jest nad wyraz pięknie, jakby to nie była Kuba ;)
Generalnie polecamy nie ograniczać się tylko do atrakcji wskazanych w przewodnikach, ale przede wszystkim poczuć to miasto: odejść dalej w małe uliczki, obserwować mieszkańców, poczuć się jak lokalny mieszkaniec…
Koniecznie musicie też spróbować lokalnego drinku Canchanchara (na bazie rumu, oczywiście). Możecie spróbować go (i innych kubańskich drinków jak Mojito) w dowolnym miejscu, również wprost na ulicy, z okienka :)
Polecamy jednak odwiedzić tutejsze restauracje, które mają swój niepowtarzany urok: wchodzi się przez normalne domy aby wyjść na piękne patio, taras na którym są serwowane tutejsze specjały. Nas zachwyciła właśnie jedna z takich restauracji: mała, skromna. Jednak gdy weszło się na taras to super widok na najbliższą okolice zabierał dech w piersiach, a picie drinka było prawdziwą przyjemnością.
W Trinidadzie spędziliśmy dwie noce. Jeden dzień przeznaczyliśmy na plażing – wybraliśmy się do polecanej Playa Ancon. Jadąc wzdłuż wybrzeża jest kilka plaż: te bardziej dzikie, gdzie mamy okazję być jedynymi osobami na plaży, jak i te bardziej skomercjalizowane, gdzie można wynająć leżaki i parasolki. Oczywiście te drugie są bardziej zadbane, piasek jest czyściutki, ale polecamy zobaczyć obie :)
Po plażowaniu, zostało nam jeszcze trochę dnia, więc postanowiliśmy pojechać w kierunku dawnych plantacji trzciny cukrowej, z którymi związana jest historia rozwoju i upadku gospodarki Kuby. W Valle de los Ingenios możemy zobaczyć pozostałości po XIX-wiecznych cukrowniach, magazynach oraz willach właścicieli. My byliśmy na 44-metrowej wieży, z której pilnowano pracowników, a nawet niewolników. Widok z wieży, niesamowity!
Byliśmy również kilka kilometrów dalej w Casa Guachinango, która jest starą hacjendą z końca XVIII wieku. Warto tam zajrzeć tylko jeśli będziecie mieć chwilę wolnego.
W drodze powrotnej do Trinidadu zahaczyliśmy jeszcze o mały punkt widokowy. Okolica jest po prostu przepiękna:
Taneczna Kuba w rytmach Salsy?
Wieczorem mieliśmy jeszcze siły, więc wreszcie udaliśmy się na kubański wieczór z salsą! Nasz przemiły Kubańczyk pokazał nam najpopularniejsze miejsce wśród turystów – Casa de la Musica, na schodach tuż przy katedrze. To tutaj wieczorami, zespoły na żywo grają gorące, kubańskie rytmy, a Kubańczycy uczą turystki podstawowych kroków. Miejsce bardzo komercyjne, aczkolwiek warto tam zajrzeć również wieczorem.
Co nas jednak najbardziej zaskoczyło, to miejsce gdzie udał się nasz kolega… poszedł na koncert heavy metal’owy! Z “atrakcji” widzieliśmy również bal, gdzie bardzo elegancko ubrana młodzież coś świętowała, niestety do tej pory nie wiemy co to była za okazja… :(
Trinidad – Kuba jak sprzed lat?
To miasto zmienia się wieczorami nie do poznania. Mieszkańcy po zachodzie słońca stroją się, ubierają w najlepsze ciuchy i nie tańczą wieczorami salsy, ale bawią się przy ciężkim brzmieniu brazylijskiego bandu ;)
Poznaliśmy to miasto z wielu stron i według nas jest to najładniejsze miasto na Kubie! Zdecydowanie polecamy tu przyjechać. Nie ma tu zwiedzania na cały dzień, ale warto poczuć klimat tego miejsca, zjeść obiad na jednym z tarasów, napić się canchanchara i delektować kokosem na pobliskiej Playa Ancon.
Zapraszamy jak zawsze do naszej galerii:
Zobacz galerię wszystkich zdjęć >>>



























































Super piękna, zabytkowa miejscowość. Niezapomniane wrażenia. Polecam nie tylko zabytkowe centrum, także całe miasteczko, lecz także grotę. Moli mieszkańcy. Każdy coś znajdzie dla siebie. Tylko problemy z internetem.
Oj… jakbyśmy bardzo chcieli tam wrócić! :) Ten Internet to idealnie. Można się odciąć ;)
Jak długo jechaliście z Hawany do Trinidad autem?
Około 4-5h :)
Hej! A ja mam pytanko. Przylatuję do Hawany w środę 11.10.17 o 14:00 a wylatuję w poniedziałek 17.10.17 o 6 rano. Czyli 5 nocy. I pytanie czy spędzić cały ten czas w Havanie +okoliczne plaże czy może warto na jedeń dzień busem do Trinidad właśnie?
Hej! To zależy na czym Ci bardziej zależy. Czwartek-Piątek spokojnie wystarczy Ci na zwiedzenie Hawany. Szkoda jak dla mnie trochę czasu lecieć i tracić czas na Trinidad (szczególnie busem), ale jest to wykonalne, bo zostaje Ci 2 i pół dnia, (w tym jeden dzień musisz liczyć na podróż w obie strony).
Nie planowałam Kuby ale było promo 702 PLN w dwie strony wiec szkoda było nie kupić ???? A masz pomysł na 2 ostatnie dni? Jakbyś je zagospodarował ? Varadero ? Czy moze lepiej jednak Hawana i jakieś wyjazdy na pobliskie plaże ?
Obecnie, pewnie bym wybrał właśnie Varadero lub po prostu okoliczne plaże Hawany (też podobno są piękne). Ale jeszcze nie tak dawno temu jechałbym do tego Trinidadu (ale zdecydowanie szybciej było by wynajętym autem) :)
Witam,
ja również wybieram się z rodziną na Kubę (w połowie stycznia) i na początku spędzamy tydzień na plaży w Varadero a następnie tydzień zwiedzanie samochodem (3 dni Havana, Vinales, Trynidad, Cienfuegos i powrót do Varadero na wylot), mam 2 niezagospodarowane dni na zwiedzanie okolic Trynidadu i Cienfuegos. Planowałam wstępnie po 1 noclegu w obu miastach ale ponieważ są tak blisko siebie, zastanawiam się czy nie lepiej zostać tylko w 1 miejscu, np. Trynidad. Byłabym wdzięczna za radę i przesłanie namiarów na tę rodzinę z Trynidadu. Z jakiej wypożyczalni samochodów najpewniej skorzystać?
Cześć! Też początkowo rozważaliśmy 1 dzień tu i 1 dzień tu. Jednak zostaliśmy dwa dni w Trinidadzie, a Cienfuegos zobaczyliśmy po drodze. I naszym zdaniem to był dobry wybór, bo okolice Trinidadu są po prostu ładniejsze ;) Namiary podesłaliśmy Ci na maila. Udanej wyprawy!
a możecie podać namiary na rodzinkę u której spaliście :) ?
Jasne! Napisz do nas maila (adres znajdziesz w zakładce “o nas”), a podeślemy Ci namiary :)
Hej! A ja bym chciała się zapytać o mapy. W grudniu wybieram się tam (sama) i jestem ciekawa jak załatwić mapy do tych wszystkich miejscowości jak własnie Trinidad, Cienfuegos itp. Są tam wgl jakieś miejsca gdzie je można dostać/ kupić?
Hej,
W mapę drogową + główny zarys większych miast zaopatrzyliśmy się jeszcze w Polsce przed wylotem. Mapy można na miejscu miejscowości dostać w hotelach lub mają je czasem w casach. My nasze (takie małe papierowe wydania) dostaliśmy od rodzin u których spaliśmy.
Polecam ew zgranie screena z Google Maps zapisane na telefonie lub mapy na iOS (podobno działają ofline na Kubie – Google Maps nie działały offline jak byliśmy).
Udanej wyprawy! :)
Może byliśmy poza sezonem, ale poza jedną jedyną sytuacją gdy wjechaliśmy do miasta i otoczyła nas grupka naciągaczy, nie poczuliśmy w żadnym wypadku tego o czym piszecie. Tzn praktycznie zero turystów (co widać na zdjęciach), zero naciągania, zero tłumów, bardzo klimatyczna okolica, spaliśmy u super rodziny, praktycznie pustki na pobliskiej plaży (na której podobno są pchły, my ich nie uświadczyliśmy)…
Może po prostu trafiliście w złym czasie :)
hmm…a nas Trinidad w ogole nie zachwycil…tzn miasteczko samo w sobie faktycznie urocze, ale tabuny turystow i autobusow calkowicie psuja jego klimat. Zdecydowanie lepiej mozna poczuc prawdziwa Kube na wchodzie w Baracoa czy Santiago de Cuba. Tam toczy sie prawdziwe zycie Kubanczykow, w Trinidadzie wszystko robia pod turystow. Schody to mega porazka, nawet mohito nie dalo sie pic. Dotarliscie na wschod?