Najdalej na wschód wysunięta trasa trekkingowa, czyli trasa na półwyspie São Lourenço (po polsku Św. Wawrzyńca), jest według nas najbardziej widowiskową trasą na Maderze.
W poprzednim wpisie opisywaliśmy spacer wzdłuż lewad, gdzie zachwycała roślinność wyspy, lewady oraz wodospady. Tutaj mamy do czynienia niemalże z pustkowiem, surowym wybrzeżem, ostrymi klifami i (a wręcz przede wszystkim) zapierającymi dech w piersi widokami.
- Trasa na półwyspie São Lourenço to najbardziej widowiskowa ścieżka na Maderze.
- Wymaga ostrożności, zwłaszcza przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych.
- Trasa ma długość 4 km w jedną stronę, co daje 8 km w obie strony.
- Widoki na skalne wybrzeże i urwiska są spektakularne.
- Nie ma możliwości zakupu jedzenia ani napojów na trasie.
- Warto zabrać ze sobą wodę, ciepłe ubrania i krem przeciwsłoneczny.
- Na trasie można obserwować samoloty lądujące na lotnisku na Maderze.
- Ostatni punkt widokowy oferuje widok na wyspy Cevada i Farol.
Z samego rana ruszyliśmy samochodem z Funchal w kierunku wschodnim, w kierunku miejscowości Canical. Start szlaku zaczyna się kawałek dalej, więc należy kierować się nadal w kierunku wschodnim aż do końca drogi – do ronda. Znajduje się tutaj parking, gdzie można bezpłatnie zostawić samochód i ruszyć w pieszą trasę.
W tym tekście przeczytasz o:
Półwysep São Lourenço
Trasa po półwyspie São Lourenço na Maderze jest średniej trudności, niemniej jednak przy niesprzyjających warunkach (wiatr, deszcz) może być niebezpieczna. Początkowo może wydawać się prosta – drewniane schodki, kładki co w tym trudnego?
Po krótkim odcinku jednak drewniane belki się kończą i trasa prowadzi wzdłuż stromych zboczy. Długość trasy do najdalej wysuniętego punktu widokowego to 4 kilometry (plus ta sama odległość w drogę powrotną).
Przyznajemy się bez bicia, nie przygotowaliśmy się odpowiednio na tą trasę. Może nie jest zbyt wymagająca jednak są fragmenty gdzie idzie się blisko urwisk i trzeba być bardzo ostrożnym. Dodatkowo, wspomniane warunki atmosferyczne mogą utrudniać trasę. Początkowo, cieszyliśmy się, że trafiliśmy na dobrą pogodę – słońce, kilka chmurek, lekki wiatr, wręcz idealne warunki do przejścia 8 kilometrów.
>>> Polecamy również nasz eBook "Madera" za jedyne 39,99 zł! Wszystko w jednym miejscu, a w nim 103 stron pełnych inspiracji, opisów i praktycznych porad.
Na trasie, na nieosłoniętych zboczach warunki te jednak mogą być uciążliwe. Przez całą trasę próżno szukać cienia, a słońce grzało dosyć mocno. Koniecznie zaopatrzcie się w krem z filtrami, aby zabezpieczyć się przed silnym promieniowaniem, którego możecie nie odczuwać aż tak bardzo, ale bolesne efekty mogą pojawić się już wieczorem.
Mimo słońca, było jednocześnie chłodnawo, bo wiatr wiał niemiłosiernie i już po chwili marszu (całkiem żwawego) musieliśmy się ubierać, we wszystko co ze sobą wzięliśmy. Były fragmenty trasy, gdzie niemalże czuliśmy, że zwieje nas ze szlaku i trzeba było chować się za skałami.
Poza ciepłymi ubraniami i dobrymi filtrami, koniecznie trzeba wziąć ze sobą wodę i coś do picia – na trasie nie ma żadnych sklepików, barów czy czegokolwiek, gdzie można by zapatrzeć się w jedzenie lub napoje.
Skupmy się jednak na tej przyjemniejszej części podróży, czyli tym co widać już podczas całej drogi. Na trasie mijamy fantastyczne widoki na skalne wybrzeże i liczne urwiska.
Momentami trasa prowadzi po naprawdę groźnie wyglądających zboczach, więc musicie uważać, aby nie zbliżać się do krawędzi. W wielu miejscach można bezpiecznie się wychylić i popatrzeć na geologiczną historię wyspy na kolorowych formacjach skalnych.
Dodatkową atrakcją w trakcie marszu jest możliwość obserwowania samolotów, które zniżają się do lotniska na Maderze i często muszą zmagać się z silnym wiatrem (jakby samo lotnisko nie było wystarczającym wyzwaniem). Momentami wręcz ze strachem w oczach patrzyliśmy na kołyszące się od wiatru samoloty.
Jednym z charakterystycznych punktów przed ostatnim odcinkiem trasy jest domek (Casa do Sardinha), ukryty pod kilkoma (dosłownie!) palmami.
Można do niego dojść z dwóch stron, a najlepiej zrobić kółeczko (podejść z jednej strony, a wrócić z drugiej). Od niego dzieli już tylko ostatnie ostre podejście w górę i jesteśmy na ostatnim punkcie widokowym.
Uwieńczeniem trasy jest widok na półwysep oraz na dwie wysepki: Cevada oraz Farol.
Podsumowanie
Trasa jest naprawdę malownicza, a widoki wynagradzają cały trud pokonania szlaku. Trasa zajęła nam o wiele więcej czasu niż zakładaliśmy, ponieważ co chwilę robiliśmy zdjęcia – ciężko nie robić przy takich krajobrazach, pełnych urwisk, zatoczek i skalnego wybrzeża.
Dlatego też tym bardziej gorąco polecamy naszą galerię!
Zobacz galerię wszystkich zdjęć >>>
Dla spragnionych jeszcze większej ilości doznań z Madery, polecamy wpis największe atrakcje Madery- nasze TOP 10 :-)
























Sao Lorenco jest rzeczywiście bardzo widokowy :). My byliśmy tam w sierpniu i akurat tego dnia mieliśmy na trasie dający się we znaki upał (w większość pozostałych dni pobytu padało ;) ). Chętnie przeszlibyśmy tę trasę jeszcze na wiosnę, kiedy półwysep jest zielony i zupełnie inny w charakterze od tego “wypalonego”, który widzieliśmy :).
Uuu… to kiepsko niestety trafiliście z pogodą :( Choć dobre, że chociaż właśnie tutaj mieliście skwarek ;)
Wow wow, widoczki super, fajnie że trafiliśmy na tę stronkę! W lutym jedziemy na Maderę, to sprawdzimy jak się będą teraz prezentowały ;)
Dzięki! Udanej wyprawy! :)