Za nami “ten pierwszy raz”. Wyjazd na narty w Dolomity (do Folgaridy) był dla nas sporym wyzwaniem logistycznym i… emocjonalnym. Czy to dobry pomysł? Czy nie zgubimy się w gąszczu włoskich tras? I wreszcie – jak przetrwa to wszystko Molly?
Dziś, bogatsi o setki przejechanych kilometrów i tysiące metrów zjazdów w Val di Sole, mówimy głośno: było warto! Jeśli planujecie swoje pierwsze włoskie narty z dziećmi (i psem!), ten wpis jest dla Was.
W tym tekście przeczytasz o:
Kiedy jechać na narty do Włoch i dlaczego luty?
Początkowo nasz wyjazd na narty w Dolomity planowaliśmy na marzec, myśląc, że będzie taniej. Jednak po szybkim researchu okazało się, że różnice w cenach nie są aż tak drastyczne, by rezygnować z najlepszego śniegu. Wybraliśmy połowę lutego (tuż przed największym szczytem sezonu przypadający na drugą połowę lutego) i to był strzał w dziesiątkę. Słońce, świetne warunki i brak gigantycznych kolejek do wyciągów.
Nasza baza: Folgarida (Val di Sole)
Dlaczego akurat to miejsce? Wybór padł na Folgaridę, bo została nam gorąco polecona przez szkółkę narciarską. Choć braliśmy pod uwagę Kronplatz czy Marillevę, Folgarida wygrała przyjaznością dla rodzin.
Gdzie spaliśmy?
Nocowaliśmy nie przy samym stoku czy kolejce. Wybraliśmy obiekt Appartamento Patrizia e Franco w Almazzago.
- Plusy: Ogromny, czysty apartament (2 sypialnie, 2 łazienki, wielka kuchnia). Z psem i trójką dzieci przestrzeń to luksus, którego nie zastąpi żaden ciasny pokój hotelowy.
- Minusy: Do wyciągu mieliśmy ok. 10 minut autem. Nie było to “ski-in/ski-out”, ale logistycznie dawaliśmy radę, zwłaszcza że przy wyciągu mieliśmy sprawdzoną bazę.
Mimo to zdecydowanie polecamy i ponownie wybralibyśmy tą miejscówkę. Dojazd 10 minut i koszt parkingu wynagrodził nam ciasnotę w nocowaniu przy stoki i brak bezpośredniego połączenia ze stokiem. O różnicy w kosztach nie wspominając :)
Szkółka narciarska – nasz największy sukces
To był moment dla nas przełomowy. Do tej pory nasze dzieci uczyły się tylko indywidualnie, po 1-2 godziny sam na sam z instruktorem. Tym razem postawiliśmy skorzystać z ofert szkółek narciarskich, aby uczyły się w grupie, tym razem już jako pełnoprawne tygodniowe szkolenie. Nasz wybór padł na szkółkę Zgorky.
Uwaga, sprzedajemy tipa: Na początku popełniliśmy błąd, zapisując dzieciaki tylko na pół dnia. Już pierwszego dnia musieliśmy to odkręcać i przedłużać zajęcia! Instruktorzy byli tak świetni, że dzieci nie chciały schodzić ze stoku. Sama różnica w koszcie nie jest duża, bardziej baliśmy się czy wytrzymają tyle czasu na stoku. Nawet 5 godzin nauki było dla nich za mało :)
Najpiękniejszy moment wyjazdu? Kiedy stajesz na górze trasy i zdajesz sobie sprawę, że możesz zjechać z całą trójką dzieciaków (nawet Ania dzielnie śmiga niebieskimi trasami!). To uczucie dumy jest absolutnie NIE-DO-O-PI-SA-NIA.
Logistyka z psem i wypożyczalnia sprzętu
Molly oczywiście była z nami! Włochy po raz kolejny udowodniły, że są bardzo “dog-friendly”, choć na samym stoku logistyka wymagała od nas trochę planowania. Paweł ze względów zdrowotnych nie może niestety jeździć na nartach, ale dzięki temu Molly miała prawie cały czas jakieś towarzystwo i zwiedziała lokalne miasteczka na długich spacerach :)
Jeśli chodzi o sprzęt narciarski to korzystaliśmy z wypożyczalni Ottava, która znajduje się na parkingu pod samą kolejką Folgarida. Ceny w regionie są do siebie zbliżone, więc nie warto tracić czasu na szukanie „o 5 euro taniej”. W Ottava ogromnym plusem była możliwość zostawienia sprzętu na noc do wysuszenia – koniec z noszeniem mokrych butów do apartamentu!
Droga do Włoch: przez 3 kraje do celu
Nasza trasa we włoskie Dolomity wiodła przez Czechy, Austrię i Niemcy. Sama trasa minęła nam całkiem sprawnie, choć wymiana turnusów oznacza korki – trzeba się na to przygotować psychicznie. Nas na szczęście te największe ominęły i zdecydowanie bardziej stały auta w drugą stronę.
O czym warto pamiętać jadąc do Włoch na narty?
- Winiety: Kupcie je online wcześniej, zdecydowanie polecamy tutaj oficjalne strony rządowe, które działają świetnie i nie musicie płacić prowizji żadnym pośrednikom (Czechy, Austria).
- Dodatkowe opłaty: Pamiętajcie o płatnych odcinkach dróg w Austrii i we Włoszech. Mimo, że w Austrii kupuje się winietę to są również dodatkowo płatne odcinki dróg (zazwyczaj jakieś dłuższe tunele lub przełęcze). Możecie kupić przejazd przez takie odcinki od razu z winietą, dzięki czemu na bramkach możecie skorzystać z szybkich pasów bez stania w kolejce. We Włoszech niestety nie ma takiej opcji aby kupić bilety na autostradę online.
- Nocleg na trasie: My zatrzymaliśmy się w Austrii, ale… tym razem nie mamy czego polecać. Nocleg był, delikatnie mówiąc, średni. Aczkolwiek w naszym przypadku był niezbędny ;) Czasem lepiej jednak nadrobić te 2-3 godziny i dojechać do celu niż spać byle gdzie. W drogę powrotną jechaliśmy już na jeden raz.
Gdzie zjeść w okolicach Folgaridy?
Na stoku jedliśmy “szybko i blisko”, ale wieczory należały do włoskiej kuchni w wydaniu restauracyjnym. Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie odwiedźcie te dwa miejsca:
- Ristorante Pizzeria Bucaneve
- Ristorante Pizzeria Dolomiti
Pyszna pizza, klimat i to, co we Włoszech najlepsze – gościnność. Mimo, że czasem było pełno gości, zawsze znalazło się jakieś miejsce dla nas :)
Ski-checklist: Co spakować na narty z dziećmi i psem?
Dodatkowo mały bonus od nas. Abyście nie musieli upychać kurtek jako “wypełniaczy pustki” (jak my z Molly w bagażniku 😉), przygotowaliśmy tabelę z najważniejszymi rzeczami, o których warto pamiętać podczas wyjazdu na narty.
| Kategoria | Co spakować? | Ważne wskazówki |
|---|---|---|
| Sprzęt (dzieci) | Kaski, gogle, narty/buty (jeśli nie wypożyczacie) | Sprawdźcie dopasowanie kasków przed wyjazdem! |
| Odzież (dzieci) | Bielizna termoaktywna (min. 2 komplety – na zmianę), kominiarki, rękawice na zmianę | Druga para rękawic to “must-have” przy nartach czy zabawach w śniegu. |
| Dla Molly (psa) | Paszport, maść na łapki (na śnieg i mróz), miska składana, transporter | Maść na łapki chroni przed solą, choć we Włoszech było akurat czysto pod tym względem |
| Na stok | Krem z filtrem UV, pomadka ochronna, smaczki/żele energetyczne | Słońce w Dolomitach daje popalić bardzo mocno! |
| Logistyka | Winiety (potwierdzenie na mailu jest wystraczające), termos na wodę, box dachowy | Bez boxu dachowego nie dalibyśmy rady się spakować. |
--- autopromocja ---
Nie lubisz się pakować?
Polecamy naszą książkę!
Bazując na naszym doświadczeniu, praktykach i popełnionych błędach, chcemy pomóc Ci w pakowaniu, bo wiemy, że jest to wyzwanie dla wielu osób.
W tej książce znajdziesz 180 stron pełnych praktycznych informacji, wiele uniwersalnych porad, głównie pod specyfikę wyjazdów, ale wszystkie skupione są wokół pakowania na wyjazd z dziećmi.
Rodzinne podróżowanie – Pakowanie >>>
--- autopromocja ---
Nasza opinia o Folgarida i nartach we Włoszech
Włochy z trójką dzieci i psem to nie jest “odpoczynek” w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale to niesamowita przygoda, która buduje rodzinne więzi. Jeśli boicie się, że to za trudne – przestańcie. Odpowiednia szkółka, dobry apartament i… box na dachu (pamiętacie historię z Molly? 😉) to klucz do sukcesu.
Folgarida była świetnym wyborem, choć bardzo tej opcji się baliśmy. Na szczęście na miejscu szybko okazało się, że był to idealny wybór.
A jakie są Wasze ulubione regiony na narty we Włoszech? Macie jakieś sprawdzone miejsca, gdzie instruktorzy mówią po polsku lub mają super podejście do maluchów? Czekamy na Wasze polecenia!
Na koniec łapcie jeszcze mapę całego ośrodka:















